Spotkanie poświęcone twórczości Tadeusza Konwickiego.
- 30 stycznia w poniedziałek na godzinę 18:30 do Biblioteki Runnymede
“Co ja tu robię”, dokument o Tadeuszu Konwickim
Rozmowa Tadeusza Konwickiego z Gustawem Holoubkiem
Tadeusz Konwicki (ur. w 1926 r.)
Życiorys:
Urodzony na Wileńszczyźnie prozaik, publicysta, scenarzysta i reżyser filmowy. Debiutował na łamach prasy, a następnie tomem reportaży w stylu socrealistycznym “Przy budowie” (1950). Późniejsze jego utwory odchodzą od stylistyki realnego socjalizmu.
Twórczość:
Wydał następujące powieści: “Władza” (1954), “Rojsty” (1956), “Dziura w niebie” (1959), “Sennik współczesny” (1963), “Wniebowstąpienie” (1967), “Zwierzoczłekoupiór” (1969), “Kronika wypadków miłosnych” (1974), “Kompleks polski” (1977), “Mała apokalipsa” (1979), “Bohiń” (1987), “Czytadło” (1992); quazi-dzienniki: “Kalendarz i klepsydra” (1976), “Nowy Świat i okolice” (1987). Jako reżyser Konwicki zrealizował m.in. filmy: “Ostatni dzień lata” (1957), “Salto” (1970), “Lawa” (1988) – na podstawie “Dziadów” cz. III A. Mickiewicza.
Twórczość Konwickiego wyrasta z doświadczeń pokolenia młodzieży AK-owskiej – oszukanej przez historię, poszukującej daremnie swego miejsca w nowej powojennej rzeczywistości. Jego powieści zwracają się ku przeszłości, piętnując jednocześnie skarłowaciałą rzeczywistość peerelowską: kryzys wartości moralnych, zubożenie dusz, pogoń za towarami gromadzonymi “na wszelki wypadek” (“Kompleks polski”). W tej sytuacji nawet katastrofa totalna – unicestwienie świata – wydaje się skarłowaciała (“Mała apokalipsa”), zaś zapowiadana Apokalipsa w rzeczywistości okazuje się małą apokalipsą ; nikogo już nie stać na wielki upadek.
Katastroficzną wymowę ma również “Kronika wypadków miłosnych”, choć zwraca się ona ku arkadii, ku rajowi utraconemu, jakim stała się kraina młodości – Wileńszczyzna. Odwołuje się do niej również powieść “Bohiń” – nostalgiczna opowieść, zbliżona do prozy psychologicznej, odtwarzająca domniemane dzieje duchowe babki pisarza Heleny, jej “zakazaną” miłość do młodego Żyda, powstańca styczniowego. Autor nie kryje fikcyjności przedstawionych w powieści zdarzeń, a zamyka utwór przewrotnym pytaniem: “Wszystko się jednak dobrze skończyło, bo ja przecież mimo wszystko jestem, bo wszak żyję. Ale czy ja mogę być pozytywnym zakończeniem jakiejkolwiek historii?”.
Źródło: http://poczetypisarzy.w.interia.pl


